Po rozwodzie były mąż zamieszkał z nową partnerką w naszym wspólnym mieszkaniu. Tymczasem ja wynajmuję kawalerkę za pieniądze, które ledwo zostają z emerytury

Złożyłyśmy wniosek o nadanie klauzuli wykonalności i skierowałyśmy sprawę do komornika. Ale to nie wszystko – prawniczka złożyła też wniosek o wyjawienie majątku. I tu zaczęło się robić ciekawie. Bo okazało się, że Monika pracowała w firmie cateringowej na pełen etat. Że razem z Jerzym kupili samochód – używany, ale jednak. Że remont kosztował, jak oszacował biegły, ponad trzydzieści tysięcy.

Pieniądze były. Tylko nie dla mnie.

Sąd wyznaczył termin posiedzenia. Jerzy przyszedł z opuszczoną głową, bez Moniki, bez nowej kurtki. Sędzia był konkretny. Dał Jerzemu trzy miesiące na rozpoczęcie spłat – albo komornik zajmie nieruchomość.

Na korytarzu sądu Jerzy dogonił mnie.

– Wiesława, no nie rób mi tego – powiedział cicho. – Chcesz mnie z domu wyrzucić?

Stałam pod tablicą z rozkładem rozpraw, z torebką przyciśniętą do piersi, i patrzyłam na człowieka, z którym zjadłam trzydzieści wigilii.

– Nie chcę cię wyrzucać z domu, Jerzy – powiedziałam. – Chcę odzyskać to, co mi się należy. Pracowałam na to mieszkanie tak samo jak ty. Każdą złotówkę, każdy miesiąc.

Odwrócił się i poszedł. Nie obejrzał się.