Po strasznym wypadku, w wyniku którego stałam się niepełnosprawna, mój mąż zmusił mnie do płacenia mu za opiekę nade mną – na końcu płakał

Nienawidziłem tego słyszeć.

Zawsze byłam samowystarczalna. To ja pomagałam innym, a nie ta, która potrzebowała pomocy. Mimo to, gdzieś w głębi duszy miałam nadzieję, że to doświadczenie nas do siebie zbliży. Kiedy mój ojciec doznał urazu, gdy byłam mała, moja matka opiekowała się nim miesiącami bez urazy. Żartowali. Byli delikatni. Tak właśnie wyglądała dla mnie miłość.

Kiedy więc po raz pierwszy wróciłam do domu na wózku inwalidzkim, powiedziałam sobie: „To nasz trudny rozdział. Przejdziemy przez niego razem”.

Przez pierwszy tydzień mój mąż czuł się odsunięty.

Cichy. Wybuchowy. Powtarzałam sobie, że po prostu się stresuje. Pomagał mi jeść, brać prysznic, a potem znikał w biurze albo wychodził z domu.

Około tydzień później usiadł na skraju łóżka. Jego mina wyrażała po prostu „poważną rozmowę”.

„Słuchaj” – powiedział. „Musimy podejść do tego realistycznie”.

Ścisnęło mnie w żołądku.
„Okej… realistycznie, jak?”

Potarł twarz.
„Będziesz potrzebowała mnóstwa pomocy. Naprawdę… mnóstwa. Cały dzień. Codziennie. A ja nie pisałam się na pielęgniarkę”.

„Zobowiązałeś się zostać moim mężem” – powiedziałam.

„Tak, ale to co innego” – odpowiedział. „To jak praca na pełen etat. Będę musiał zawiesić swoje życie. Karierę. Życie towarzyskie. Wszystko”.

Łzy napłynęły mi do oczu.
„Wiem, że to trudne. Ja też tego nie chcę. Ale to przejściowe. Lekarze uważają…”