Mył twarz, wślizgiwał się pod kołdrę… i natychmiast zasypiał. „Po co komplikować sobie życie?” – mawiał mój ojciec. Jednak z czasem budzenie się stawało się coraz mniej przyjemne: ciężka głowa, zdrętwiałe nogi, uczucie zmęczenia pomimo przespanej nocy. Nic niepokojącego, ale wystarczająco, by dać do myślenia. A gdyby pora snu zasługiwała na odrobinę więcej uwagi? Specjalista od snu podzielił się z nami wymownym obrazem: nie kładziesz się spać tak, jakbyś wyłączał zapłon w samochodzie, ale tak, jakbyś przygotowywał się do miękkiego lądowania.
Dlaczego organizm potrzebuje miękkiego lądowania wieczorem

Przesłanie dr. Jonathana Taieba, specjalisty od snu, jest proste i uspokajające: nie chodzi o to, aby zamienić wieczór w tor przeszkód, ale o to, aby pomóc organizmowi łagodnie przejść z trybu „działania” do trybu „odpoczynku”.
