To nie siniak: to jeden z najbardziej agresywnych nowotworów skóry, który wiele osób błędnie uważa za zwykły guz.

Wszyscy doświadczyliśmy nagłego siniaka, który pojawił się na naszej skórze, nawet nie pamiętając, skąd się wziął. Czasami myślimy, że uderzyliśmy się sami, nie zdając sobie z tego sprawy, albo że to przez zły sen. Ale co się dzieje, gdy ten rzekomy „siniak” nie znika, zmienia kolor, powiększa się, a nawet zaczyna boleć? Wtedy wiele osób, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, staje w obliczu niezwykle agresywnego guza skóry, który często jest ukryty pod maską czegoś niegroźnego.

Ten rodzaj urazu często pozostaje niezauważony przez pierwsze kilka dni, ponieważ wygląda bardzo podobnie do zwykłego siniaka: ma fioletowy odcień, czerwonawą plamkę, a nawet niewielki guzek, który nie zwraca na siebie uwagi. To właśnie to podobieństwo sprawia, że ​​wiele osób zwleka z udaniem się po pomoc lekarską, marnując cenny czas, który może zadecydować o wyborze między prostym leczeniem a złożoną diagnozą.

Dlaczego więc guz skóry może wyglądać jak każdy inny siniak? Prawda jest taka, że ​​niektóre rodzaje raka skóry, zwłaszcza te bardziej agresywne, rozwijają się pod powierzchnią, zanim staną się widoczne. W tym procesie skóra przybiera fioletowy lub czerwonawy kolor, jakby doszło do krwawienia wewnętrznego. Problem polega na tym, że chociaż pacjent myśli, że guz zniknie sam, złośliwe komórki nadal się rozprzestrzeniają.

Cichy wróg, przez wielu błędnie uważany za zamach stanu

Jednym z najniebezpieczniejszych nowotworów, które mogą objawiać się w ten sposób, jest czerniak bezbarwnikowy, odmiana czerniaka klasycznego. W przeciwieństwie do „zwykłego” czerniaka, nie zawsze objawia się on ciemnymi plamami lub podejrzanymi znamionami; może przybierać różową, czerwonawą, fioletową, a nawet przezroczystą postać. Innymi słowy, jest to dokładnie to, co wiele osób utożsamia z siniakiem.