Margaret uśmiechnęła się sarkastycznie. „Twoja wolność. Jesteś nikim i pojawiłaś się znikąd. Uwięziłaś naszego syna tą ciążą, ale to już koniec. Christopher zasługuje na coś lepszego. Ona zasługuje na Jessicę”.
„On już mnie wybrał” – powiedział cicho, wyciągając pierścionek. „Dał mi go w zeszłym tygodniu”. Potem wyjął telefon – a zdjęcia poruszyły mnie bardziej niż jakikolwiek policzek.
Christopher i Jessica całują się w restauracji. Trzymają się za ręce w Paryżu. Śpią w pokoju hotelowym.
Test Valentiny Megdermedt.
Głos Williama zagrzmiał. „Podpisz papiery. Kup 50 000 dolarów i zniknij. Dziecko zostanie z nami”.
Mocno przytuliła Leo, ze złamanym sercem. „Nie możesz mi odebrać mojego syna”. Ale Margaret zrobiła krok naprzód i wyciągnęła ręce do noworodka.
Walentyna krzyknęła: „Nie!”, a dziecko zaczęło płakać w jej ramionach. Wpadli ochroniarze szpitala, a William zawołał ich do drzwi. „Ta kobieta sprawia kłopoty” – powiedziała spokojnie Margaret.
W końcu Christopher przemówił — jego głos był pozbawiony wyrazu, zmęczony, słaby.
„Po prostu podpisz, Walentyno. Ułatw nam wszystkim życie”.
Coś w nim pękło.
Przez dziewięć miesięcy był upokarzany, izolowany i próbowano go wymazać.
Myśleli, że odbiorą mu wszystko. Ale nie mieli pojęcia, kim on naprawdę jest. Walentyna wzięła głęboki oddech, spokojnie i niebezpiecznie.
„Chcesz, żebym to podpisał?” – zapytał delikatnie. „W porządku. Ale najpierw… Pozwól, że coś zadzwonię”.
Podniósł telefon, wybrał jeden numer i włączył zestaw głośnomówiący.
„Carlos” – powiedział, a jego głos nagle stał się ostrzejszy – „profesjonalny, autorytatywny, głos kobiety przyzwyczajonej do posłuszeństwa. Skończ kupować firmę Williama do poniedziałku rano”.
Zapadła cisza, po czym odezwał się zdezorientowany głos:
„Tak, pani Rodriguez. Oferta 340 milionów dolarów?”
Wzrok Walentyny spoczął na twarzy Williama.
„Nie. Zejdź do 50 milionów dolarów. Albo to zaakceptuje, albo nie. Mają 24 godziny”. Rozłączył się.
Pokój zamarł. Margaret zamrugała, nie rozumiejąc. „O czym ty mówisz?”
Walentyna uśmiechnęła się po raz pierwszy od kilku godzin.
