Protesty rozpoczęły się 28 grudnia. Demonstranci wyrażali frustrację z powodu trudnej sytuacji gospodarczej kraju, szalejącej inflacji i gwałtownej dewaluacji waluty. Wraz z szybkim rozprzestrzenianiem się ruchu w całym kraju, stopniowo przerodził się on w otwarty opór przeciwko całemu reżimowi teokratycznemu, któremu towarzyszyły okrzyki „Śmierć dyktatorowi!” i „Śmierć Republice Islamskiej!”.
W miarę jak protesty nasilały się, irański ajatollah Ali Chamenei oświadczył, że jego rząd nie ustąpi i nie zadeklaruje łagodnego traktowania. Oskarżył również demonstrantów o niszczenie własnych ulic, aby zadowolić prezydenta innego kraju – nawiązując do prezydenta USA Donalda Trumpa, który wcześniej ostrzegał, że Iran zostanie „bardzo mocno uderzony”, jeśli zabije własnych obywateli.
Według amerykańskiej agencji informacyjnej Human Rights Activists News Agency od 28 grudnia w Iranie zginęło co najmniej 42 osoby, a aresztowano ponad 2270.
Do kolejnej eskalacji doszło w czwartek wieczorem, po tym jak Reza Pahlawi, najstarszy syn ostatniego szacha Iranu, wezwał Irańczyków do walki o wolność.
W bezpośrednim apelu Pahlavi wezwał europejskich przywódców do pójścia w ślady Trumpa, „przełamania milczenia i podjęcia bardziej zdecydowanych działań” na rzecz wsparcia narodu irańskiego.
