To zdjęcie z 1888 roku przedstawiające dwie siostry trzymające się za ręce wydawało się urocze… aż do momentu, gdy podczas renowacji ujawniono najgorszy fragment

Restauracja cyfrowa: szok wizualny i historyczny

Kiedy zespół konserwatorski poddał zdjęcie rekonstrukcji w wysokiej rozdzielczości, anomalie zostały potwierdzone. Skóra Emiline ujawniła delikatne plamki charakterystyczne dla rozkładu, niewidoczne w wyblakłej wersji oryginału. Jej lewe ramię, lekko opadnięte, zdawało się być podtrzymywane przez urządzenie ukryte za sukienką – powszechną technikę w pracowniach sekcyjnych.

Najbardziej przerażający szczegół pojawia się jednak przy szyi: oryginalny retusz, bardzo subtelny, maskuje trupią sztywność, którą dopiero cyfrowe czyszczenie pozwala dostrzec.

Z drugiej strony, Clara wydaje się żywa – ale jej zastygły wyraz twarzy, zaciśnięte palce i nieruchome spojrzenie zdradzają głęboki niepokój. Dla dr. Chena to ewidentnie twarz dziecka zmuszonego do trzymania za rękę zmarłej siostry.

Makabryczna, ale powszechna praktyka fotograficzna w tamtych czasach

W XIX wieku portrety pośmiertne były powszechne. Pozwalały rodzinom zachować ostatnią pamięć o zmarłych dzieciach, często ofiarach chorób. Tak zwana poza „Śpiącej Królewny” polegała na przedstawianiu modelki śpiącej, a nie martwej – sposób na złagodzenie tego, co nieznośne. Jednak tutaj jeden element dodaje tragicznego wymiaru:  obecność żyjącej siostry  zmuszonej do udziału w portrecie.

Obowiązek ten przekształcił rodzinny rytuał w prawdziwą traumę, pozostawiając u ocalałego dziecka blizny psychiczne, które czasami były nieodwracalne.