Przedmiot znaleziony na wyprzedaży garażowej przeznaczony dla miłośników książek: ale co to jest?

Dlaczego pozwolono im zniknąć?

Być może dlatego, że wszystko stało się cyfrowe. Być może dlatego, że myśleliśmy, że nie potrzebujemy już tych małych, ręcznie robionych przedmiotów, które mimo wszystko czyniły czytanie piękniejszym.

Ale sytuacja się zmienia: powoli wracają do łask. Można je teraz znaleźć na Etsy lub Amazonie, wykonane z drewna, żywicy, a czasem nawet w kształcie zwierząt (jak ta, którą dostałam). Niektóre mają napisy w stylu „Jeszcze tylko jeden rozdział” albo „Zostaw mnie w spokoju, żebym mogła czytać”. Powiem krótko: potrzebuję takiego na każdy nastrój.

Czytanie jedną ręką – prosty luksus

Pewnego dnia siedziałem na ganku z kawą w jednej ręce, starym stojakiem na książki w drugiej, a u stóp spał mi pies. I nagle ten mały kawałek drewna nabrał znaczenia.

Nie był to tylko gadżet, ale symbol: czasu dla siebie, z dala od hałasu, powiadomień i wykonywania wielu zadań na raz.

To jak znalezienie kasety magnetofonowej, telefonu z tarczą lub lampy lawowej: kapsuła z przeszłości, która przypomina nam, że  przyjemność często kryje się w prostych rzeczach.

Przywróćmy to do mody

Nie powiedziałbym, że zmieni to twoje życie, ale może odmienić twoje chwile czytelnicze.
Zwłaszcza jeśli, tak jak ja, masz talent do czytania w najbardziej nieprawdopodobnych pozycjach, na wpół zgięty pod kocem, z kubkiem niepewnie balansującym na kolanie.

Więc tak, oficjalnie wracam do drużyny książek na kciuk.
Weź jedną. Wrzuć ją do torby. I następnym razem, gdy będziesz czytać w autobusie, w poczekalni albo dyskretnie podczas spotkania online, wyciągnij ją.

Zobaczysz – nagle wszystko  nabierze sensu.