Nie przedstawiłby się Sofii jako potentat. Władza jest z pewnością onieśmielająca, ale stanowi też ostrzeżenie. Dlatego uczyniłby się niewidzialnym. Jednorazowym. Kimś, czyja wartość w jej oczach zostałaby natychmiast oceniona.
Dzięki dyskretnym znajomościom zdobył znoszony uniform kelnera. Nic ekstrawaganckiego, po prostu wystarczająco stary, by podkreślić swoją nieistotność. Szpecił swój wygląd tanimi okularami, siwą peruką i znużoną postawą. Człowiek, który niegdyś dominował w salach konferencyjnych, został zredukowany do zaledwie szumu w tle.
Po przybyciu do El Dorado ustawił się przy wejściu do usługi parkowania, gdzie poczucie wyższości było najbardziej widoczne.
Przyjechały luksusowe samochody. Śmiech. Perfumy. Obietnice szampana.
Wtedy sedan Alejandro zatrzymał się.
Don Ricardo poczuł ucisk w piersi.
Jej syn wyszedł pierwszy, pewny siebie, dumny i pełen nadziei. Potem pojawiła się Sofia.
Wyglądała olśniewająco. Szmaragdowa, designerska suknia opinała jej figurę, jakby uszyta na miarę na tę okazję. Diamenty lśniły olśniewająco. Jej uśmiech był nieskazitelny, jakby wyćwiczony. Bez wahania wzięła Alejandro pod ramię, jakby wkraczała w rolę, do której przygotowywała się od dawna.
Minęli Don Ricarda.
Sofia go nie widziała.
Albo raczej widziała to dokładnie tak, jak myślała, że to jest: nic.
Żadnego powitania. Żadnego skinienia głową. Tylko krótkie, irytujące spojrzenie na obecność „personelu” na jej drodze, zanim jej uwaga wróciła do czerwonego dywanu i świata, do którego czuła się uprawniona.
W środku Don Ricardo podążał za nim z daleka, z równym tętnem i bystrym umysłem. Czekał.
Przy ich stoliku – jednym z najlepszych w restauracji, z widokiem na miasto – Alejandro serdecznie podziękował kelnerowi. Sofía siedziała z naturalną elegancją, kontemplując panoramę, jakby należała do niej.
To był ten moment.
Don Ricardo podszedł z tacą, odgrywając swoją rolę perfekcyjnie. Podchodząc do Sofii, żeby poprawić jej krzesło, potknął się – o mało co.
Ciemny napój się przewrócił.
Kilka kropli spadło na krawędź jej designerskiej torebki.
Czas zwolnił.
Torba. Edycja limitowana. Jej wartość przekracza roczną pensję większości ludzi.
Don Ricardo wstrzymał oddech.
To nie był wyciek ropy.
