„Cały czas?”
To jedno pytanie go złamało.
Nie prosili o zabawki.
Nawet o pokój.
Tylko o jedzenie – każdego dnia.
„Tak” – powiedział, głosem spokojnym pomimo bólu. „Każdego dnia. Do końca życia”.
Nowy dom, nowy początek
Tego wieczoru Mark pomógł Milo i Dylanowi wsiąść do swojego SUV-a. Caleb wskoczył między nich i wziął ich za ręce, jakby znał ich od zawsze.
Gdy dotarli do posiadłości Halstonów – szerokie trawniki, szklane ściany, dom większy od większości małych hoteli – bliźniaki zamarły pod żelazną bramą.
„Mieszkasz tu?” – zapytał zdziwiony Dylan.
„Mieszkamy tu” – poprawił go łagodnie Mark. „Teraz wszyscy”.
Następne dni upłynęły pod znakiem wyników badań DNA (które tylko potwierdziły prawdę, którą jego serce już znało), spotkań prawnych, wizyt u lekarzy i ocen terapii.
Bliźniaki miały niedowagę, problemy zdrowotne wynikające z lat spędzonych w złych warunkach i panicznie bały się głodu. Lekarze zapewnili Marka, że przy odpowiedniej opiece wyzdrowieją.
Rodzina Marka nie wyraziła na to zgody.
Rodzice namawiali go, żeby je gdzieś umieścił.
Rodzeństwo ostrzegało go przed utratą reputacji.
Jego partnerzy biznesowi mówili o „kontroli szkód”.
Mark zignorował je wszystkie.
Zatrudnił korepetytorów, terapeutów i dietetyków.
Podarował Milo i Dylanowi sypialnie pełne ciepła i komfortu.
