Nakarmiłem głodującą matkę i jej dziecko… Potem zostawiła mi zabawkę i obietnicę, którą zrozumiałem dopiero po latach.

Ciche łzy i niespodziewany gest

Wtedy się załamała. Nie głośnym szlochem, ale głębokimi, tłumionymi łzami, ciężkimi od wyczerpania i ulgi. Zanim odeszła,  Élodie  zrobiła coś dziwnego. Wyjęła spod kocyka swojego dziecka małą, zniszczoną zabawkę, miękką w dotyku i włożyła mi ją do ręki.
„Nie zadawaj pytań” – wyszeptała. „Pewnego dnia to cię uratuje”.
Potem zniknęła, nie oglądając się za siebie.