Kiedy się urodziłam, wielu ludzi bało się moich ograniczeń. Moja matka też się bała, ale postanowiła najpierw mnie kochać, potem się uczyć i nigdy nie pozwolić, by sprowadzono ją do diagnozy. Tak rozpoczęła się nasza podróż: z odwagą, cierpliwością i miłością, która przeczy wszelkim prognozom.
Dziś każdy śmiech, którym się dzielę, jest odpowiedzią dla tych, którzy kiedyś we mnie wątpili. Może nauczenie się niektórych rzeczy zajmuje mi więcej czasu, ale mam w sobie zdolność do miłości, która przemienia każde otoczenie. Mój uścisk przynosi spokój. Mój uśmiech rozjaśnia nawet najbardziej męczące dni.
I ostatecznie to jest naprawdę ważne: nie urodziłam się po to, by pasować do standardów, które stworzyli inni. Urodziłam się, by przypominać światu, że prawdziwe piękno żyje w tych, którzy kochają bez miary, w tych, którzy akceptują swoją istotę całą duszą, w tych, którzy po prostu istnieją, by przypominać, że niezwykłość tkwi w autentycznych sercach.
