
Skorpion. Prawdziwy to d3ad, ale bezbłędnie rozpoznawalny. Sądząc po rozmiarze, musiał to być noworodek.
Zamarliśmy oszołomieni. Pierwsze pytanie, jakie nasunęło się nam, brzmiało: Skąd to się tam w ogóle wzięło? Może stało się to w fabryce, kiedy napełnialiśmy rożki? A może, co gorsza, dostało się do środka później i zamarzło w deserze?
