Rodzi się z kojącego spojrzenia, szczerego słuchania, kojącej obecności. Niezależnie od tego, czy jesteśmy singlami, czy w związku, potrzeba ludzkiej bliskości nigdy do końca nie zanika: może być subtelna, ale pozostaje niczym żar pod popiołem. Dlatego często pojawia się pytanie, niemal szeptem: jak długo możemy żyć bez intymności, bez tej serdecznej więzi?
Możemy iść naprzód sami… ale nie zawsze możemy w pełni rozkwitnąć.
Kobieta może wieść bogate, niezależne i satysfakcjonujące życie bez regularnej bliskości emocjonalnej. Pracuje, tworzy, śmieje się z bliskimi i buduje niezliczone rzeczy. Jednak może jej brakować subtelnego niuansu: poczucia głębokiej więzi z kimś, bez masek i wysiłku. To nie słabość, a fundamentalne ludzkie pragnienie.
Bliskość emocjonalna robi ogromną różnicę

Cisza może tworzyć niewidzialne bariery.
Nie dzieląc się już swoimi emocjami, niektóre kobiety uczą się zachowywać wszystko dla siebie. To forma ochrony, ale z czasem te mury stają się trudne do przełamania. Odbudowanie kontaktu z innymi wymaga wówczas odwagi i ogromnego współczucia dla siebie.
Ciało zachowuje pamięć komfortu
Nawet podczas długich okresów samotności ciało pamięta gesty pocieszenia. Brak fizycznej bliskości może objawiać się napięciem, ogólnym zmęczeniem lub wewnętrznym niepokojem. To zupełnie normalne: potrzeba ludzkiego ciepła jest niezbędna dla naszego ogólnego dobrostanu.
Gdy brakuje czułości, stres daje o sobie znać łatwiej.
Chwile autentycznej bliskości naturalnie sprzyjają wyciszeniu. Bez nich stres może się nasilić, a sen może stać się lżejszy. Nie jest to kwestia kruchości, ale naturalnego funkcjonowania ciała i umysłu.
