Dziecko nie jest przedłużeniem swoich rodziców
Ta idea silnie rezonuje ze słowami Kahlila Gibrana, który napisał w Proroku: „Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi”. Proste zdanie, a jednak głęboko niepokojące. Przypomina nam, że dzieci mają swoje własne pragnienia, swój własny rytm, swoje własne aspiracje, czasami bardzo odmienne od aspiracji ich rodziców.
Ignorując tę prawdę, dziecko może dorastać z niejasnym poczuciem, że nigdy nie jest „wystarczające” lub że jest kochane tylko wtedy, gdy dopasuje się do określonego modelu. W rezultacie, nawet jako „sukcesywny” dorosły, może wątpić w siebie, czuć się zagubione lub rozwijać ukryty gniew.
Pułapka sukcesu za wszelką cenę
W swojej gorliwości, by wychować dzieci na wybitne osiągnięcia, niektórzy rodzice zaniedbują ich umiejętności życiowe. Moja przyjaciółka, utalentowana, najlepsza w klasie i absolwentka prestiżowego uniwersytetu, mimo to czuła się bezradna nawet w obliczu najprostszych realiów. Wiedziała, jak osiągać sukcesy na egzaminach, ale nie potrafiła spokojnie radzić sobie z codziennym życiem.
Ta rozbieżność ilustruje powszechny problem braku równowagi: dzieci uczy się spełniać zewnętrzne oczekiwania, ale nie słuchać swoich wewnętrznych potrzeb. Podobnie jak Ivan, pasjonat piłki nożnej, który siłą zapisał się na lekcje gry na fortepianie i nauki „przydatnych” języków, wyrósł na szanowanego, ale głęboko niezadowolonego dorosłego.
Nadmierna ochrona i ukryte oczekiwania

