Mając osiemnaście lat, myślałam, że moje życie właśnie się zatrzymało. Zdanie, zamknięcie drzwi, a potem cisza. Byłam w ciąży, a mój ojciec właśnie dał mi jasno do zrozumienia, że nie ma już dla mnie miejsca w jego domu. W tamtej chwili nie wiedziałam jeszcze, że to odrzucenie będzie również początkiem największej wewnętrznej siły mojego życia.
Kiedy ogłoszenie rozbija dom
Mój ojciec był człowiekiem surowym, bardziej przywiązanym do zasad niż do emocji. Nigdy nie był agresywny, ale bywał lodowaty. Kiedy powiedziałam mu, że jestem w ciąży, spodziewałam się gniewu, może wyrzutów… ale nie tego nieubłaganego werdyktu.
Gardził też ojcem dziecka, którego uważał za niezdolnego do wzięcia na siebie odpowiedzialności.
Bez krzyku, bez kłótni, powiedział mi po prostu, że teraz będę musiała radzić sobie sama. W ciągu kilku minut z problematycznego dziecka stałam się ciężarem.
Tej nocy wyszłam z domu z w połowie pełną torbą i złamanym sercem.
Zaczynając od nowa, w ciąży i samotnie

Każdy dzień był walką: praca, oszczędzanie, mało jedzenia, kiepski sen… i mimo wszystko szedłem naprzód.
Kiedy urodził się mój syn, nie było rodziny, nie było bukietów kwiatów. Byliśmy tylko on i ja. A jednak nigdy nie czułam takiej determinacji.
Nadałam mu imię Lucas. Stał się moim powodem do wytrwania, do wstawania, do dalszego działania.
